No to wystartowaliśmy.
Wymieniliśmy.
Zwyciężyliśmy.
Było fajnie będzie jeszcze fajniej. Najpierw zameldowałam się w Kolanku No 9 ja, potem pojawiła się Monika a potem………………………………………………………………………………………………………………………………………..
Telewizja Kraków. A ja się nawet nie umalowałam…
Na szczęście pojawił się jeszcze Konrad, tak że Media mogły czynić swoją powinność. Uczyniły i owszem, potem w Kronice było widać głównie moje plecy:)).
No grunt w życiu to mieć dobre plecy.
Wyzbyłam się Gottlandu Szczygła. Ostatnio lektura tej właśnie książki sprawiła mi ogromna przyjemność. Taka historia Czech poznawana poprzez historie konkretnych ludzi – Baty, Vondrackowej, autora pomnika Stalina. Jak Szczygieł jako prowadzący talk show niczym mnie nie zachwycil, tak Szczygieł pisarz/reportażysta ujął mnie absolutnie. A że Czesi ujmują mnie już od dłuższego czasu, to książka bła wyjątkowo ujmującym uzupełnieniem mojej “pepikowej” fascynacji.
Gottlandzie płyń po morzach i oceanach.
W końcu pojawiła się Basia, i impreza się rozwinęła.
Barbarrze udało mi sie wydrzeć Romę Ligocką, Kobiete w podróży. Lektura zaległa, może wreszcie uda mi się to przeczytać. Dopadłam też książkę Skafander i motyl, Jean-Dominique Bauby. No zobaczymy, zobaczymy…
Teraz pozostaje tylko czytać i czekać na kolejne spotkanie z serii, ciekawe co ludzie przyniosą.
W Kolanku mieliśmy jeszcze trochę atrakcji:). Monika zamówiła sobie pyszna zupę meksykańska ja naleśniki z nadzieniem chińskokurczakowym – mniam. Deser w postaci lodów i szarlotki na ciepło z sosem waniliowym też okazał się miłym ornamentem tego dnia – jakby to pewnie napisał Konrad.






