WYPRAWA NA K2

2 08 2008

Na spacer!

Sierpień, słońce, miasto i pęd ku naturze. Oto okoliczności naszego pierwszego ANTYSTRESOWEGO spotkania. Postanowiliśmy zacząć z wysokiego C i zorganizować letnie wejście na K2. Lokalne K2 – bo tak ponoć Podgórzanie określają Kopiec Krakusa:).

Spotkanie zainaugurowaliśmy bardzo relaxacyjnie, kawą i szprycerkiem w Drukarni. Miejsce magiczne, oddalone od zgiełku turystycznego Krakowa, położone tuż nad Wisłą. Nic tylko siedzieć i sączyć atmosferę małymi łyczkami.

A może byśmy coś wydrukowali?

A może byśmy coś wydrukowali?

Wreszcie ruszyliśmy. Szlakiem dawnego przedmieścia Kazimierza, mostu Karola, magazynów solnych, Sokoła, wspomnień o Urszuli Stępińskiej, starego stawu królewskiego na którego miejscu uprawiano wiklinę, przytułku Zgromadzenia Wincentego a Paulo, cudownie przemienionego w Kino Wrzos, bułgarów, gdzie osadnicy z południa uprawiali warzywa, Szkoły Pana Twardowskiego, gdzie kobiet nie uczono bo posłygiwały się przestarzałą opartymą na naturze (zioła) metodologią zadawania czarów. Nie to co Twardowski. Modernista zwierciadłem wywijał, aż mu się Radziwiłłówna wskrzesiła…

Tu na razie jest ściernisko...

Tu na razie jest ściernisko...

Tuż przy moście Piłsudskiego, tam gdzie znajdowała się najstarsza w Podgórzu przeprawa przez Wisłę, jeszcze w tym roku ma stanąć kładka dla pieszych i rowerzystów.

Przyjmujemy zakłady! Uda się, czy się nie uda?

Przy Kinie Wrzos, odczuwamy potrzebę ponownego stacjonarnego zrelaksowania, Restauracja Morgan kusi ogródkiem i bliżej niezidentyfikowanym asortymentem. Postanowiliśmy udać się w nieznane i rozpracować menu.

Na stół poszły placuszki owsiane z Łososiem (mniaaaaaaaaaaaaaaaam!), szpinak zapiekany w serze (mniaaam!) pierożki z łososiem i sosem kawiorowym (mniaaaaam!), lasagne z łososiem i ze szpinakiem (mniaaam!). I tylko małym estetycznym niewypałem był mój makaron z tuńczykiem. Patrzeć na to było przykro, choć jedzienie już w miarę choć bez dodatkowych wzruszeń.

Owsiane placuszki z łososiem. Miniaaaaaaaaaaaaaaaaaaam!

Owsiane placuszki z łososiem. Miniaaaaaaaaaaaaaaaaaaam!

Monika i Szpinak. Mniaaam!

Monika i Szpinak. Mniaaam!

Pierożżżżki!

Pierożżżżki!

Wizyta w tym miejscu to była prawdziwa przyjemność, pomimo tuńczykowej wpadki, niewąpliwie miejsce to należy wpisać na mapę naszego ANTYSTRESU. Nawet deszcze, który w pewnym momencie dość intensywnie zaczął nas częstować swoimi urokami, nie popsuł nam humorów.

Mimo szczerych chęci...

Mimo szczerych chęci...

Przeczekaliśmy i ruszyliśmy w odwiedziny do pobliskich Redemptorystów. Z nosami przyklejonymi do szyby, próbowaliśmy przyjrzeć sie kopii ikony Matko Boskiej, kiedy cudownie zjawił sie ksiądz i otworzył nam wrota. Skoro nie wygraliśmy w totolotka postanowiliśmy tu złożyć nasze prośby o szczęście i życiową pomyślność. W pierwszej nowennie na 360 próśb było 50 podziękowań! Komuś z nas powinno sie spełnić. Taka jest statystyka! :)

Dotarliśmy jeszcze do Parku Bednarskiego, gdzie złożyliśmy hołd wielkiemu Obywatelowi Podgórza, który w ramach protestu wobec aktu zaboru wolnego miasta Podgórza przez imperialistyczny Kraków chodził tylko do połowy mostu Powstańców Śląskich (tam w 1915 roku doszło do symbolicznego połączenia miasta Podgórza z miastem Krakowem). Chyba staję się podgórska patriotką:).

I tu niestety musieliśmy naszą wyprawę na K2 przerwać ze względu na złe warunki atmosferyczne, zagrożenie przemoczeniem i przeziębieniem. Schroniliśmy sie w przyjaznej Drukarni i tu jednogłośnie podjęliśmy uchwałę o jesiennym, prowiantowym wejściu na K2. Koszyki wiklinowe z prowiantem i kocyki, oto główne wyposażenie wyprawy in spe.

Niech Endorfiny będą z nami wszystkimi!

Niech Endorfiny będą z nami wszystkimi!


Działania

Informacja

Jedna odpowiedź

6 08 2008
coffeecup

Przez zasłonę deszczu, przesączone promienie słońca szeptały całą drogę o relaksie ;)

Dodaj komentarz